| |
Gladiatorzy II wojny światowej:
"niemieccy" Kozacy
uż
jesienią 1941 roku niektórzy niemieccy dowódcy na własną rękę
zorganizowali na froncie wschodnim
prywatne oddziały kozackie. Rekrutowały się one spośród dezerterów i
jeńców wojennych, którzy
zadeklarowali chęć walczenia po stronie Niemiec. Słabe niemieckie
zgrupowania ubezpieczające na
tyłach frontu wyraziły cichą akceptację dla tego pomysłu, zapewniając
owym formacjom pewna ochronę
przed sowieckimi partyzantami. Z chwilą, gdy rozpoczyna się czas
kryzysów i odwrotów, siły niemieckie
mają na głowie inne sprawy niż troska o to co robią "ich" Kozacy,
traktowani marginalnie przez
niemiecką biurokrację wojenną. W tej sytuacji oddziały kozackie
najczęściej zamiast walczyć włóczą
się po okolicy bez celu. Wprawdzie już w sierpniu 1942 roku planuje się
zorganizowanie kozackiej
dywizji, ale dopiero w połowie grudnia tego roku udaje się majorowi
hrabiemu Staufenbergowi, który
później dokonał zamachu na Hitlera, a w owym czasie szefowi 2. Wydziału
Organizacyjnego Sztabu
Generalnego, uzyskać mimo ostrej odmowy fuhrera zgodę naczelnego
dowództwa Wehrmachtu na zorganizowanie
na froncie wschodnim oddziału ochotników. Teraz nic już nie stoi na
przeszkodzie w utworzeniu Kozackiej
Dywizji Kawalerii.
owódcą
tej dywizji zostaje wybrany były zarządca dóbr
polskiego księcia Radziłła,
zawołany kawalerzysta a w owym czasie referent "generała do spraw
oddziału szybkiego reagowania" w
komendzie głównej sił niemieckich, pułkownik Helmuth von Pannwitz.
Mimo, że nie zna języka rosyjskiego i
mówi jedynie po niemiecku i polsku, swą "słowiańską powierzchownością""
nader zdumiewająco potrafi sobie
zjednać sympatię Kozaków.
uż w
1942 roku von Panniwitz kazał wybudować w
Chersoniu na Ukrainie obóz
przyjmujący Kozaków i ich rodziny. Na miejsce organizacji 1. Kozackiej
Dywizji Kawalerii zostaje
wybrana powiatowa Mława, położona na północ od Warszawy. Wybór wydaje
się być szczególnie trafny,
ponieważ są tu liczne baraki, mogące pomieścić ludzi i konie, a ponadto
w pobliżu jest rozległy
poligon. Z założonego w Chersoniu obozu przybywa do Mławy jakieś 10 000
do 15 000 zdolnych do walki
Kozaków. Dołączają do nich Kozacy, których do Mławy skierował z obozów
jenieckich i obozów pracy
na wschodzie kierownik sztabu rekrutacyjnego przy głównym dowództwie
armii, generał Szkuro. Ich
rodziny zasiedlają sąsiedni obóz w Mochowie, dokąd nieustannie ściągają
pociągami towarowymi bydło
i pojazdy. Wiosną 1943 roku w Mławie, oprócz kilku mniejszych zgrupowań
Kozaków, znajdują się także
pułki Von Jungholz" i "Lehmann" z Grupy Armii "Południe" oraz pułki:
"Kononow" (Oddział Kozacki "600")
i "Wolff" z Grupy Armii "Środek"`". Podstawą Kozackiej Dywizji
Kawalerii staje się przybyły do Mławy
w czerwcu pułk Kononowa. Barwną grupę stanowi kozacki korpus oficerski:
obok Kozaków, którzy służyli
jako oficerowie w Armii Czerwonej, są tu oficerowie-emigranci z dawnej
armii carskiej, a także ludzie
o niejasnej przeszłości, którzy sami obwołali się oficerami w
pierwszych dniach tworzenia oddziałów
kozackich po stronie niemieckiej. Nad porządkiem i dyscypliną czuwa
kilku niemieckich oficerów kawalerii.
ozacy
używają dwóch rodzajów nakryć głowy: kubańki - tradycyjnej
czapki futrzanej noszonej przez
Kozaków kubańskich i znad Tereku oraz wyższej od niej papachy, noszonej
przez Kozaków dońskich. Obie
były z czarnego futra: oficerowie mieli czapki z owiec krymskich lub
karakutów, z odznaką armii
niemieckiej. Czapki Kozaków syberyjskich były białe. Denka czapek były
z materiału o barwie
odpowiadającej właściwemu oddziałowi kozackiemu. Na denkach wszystkie
stopnie służbowe miały srebrny
galon w kształcie krzyża. Hełmów Kozacy nie używają nawet podczas
walki. Kozacy noszą niemieckie
mundury i odznaki: typowe bluzy polowe z szamerowanymi kołnierzykami
oraz naramienniki i godła jak
wszystkie inne jednostki w armii. Barwą broni kozackich pułków
kawalerii jest kolor złocisto-żółty,
a jednostek artylerii głęboka czerwień. Odznaki i określenia stopni
służbowych są niemieckie;
kozaccy podoficerowie i wachmistrzowie mieli na kołnierzykach srebrne
obszywki. Odznaką szczególną
wszystkich żołnierzy pułków kozackich jest dwukolorowa tarcza z rombów
na lewym rękawie; na jej górnej
krawędzi znajdował się szarozielony pasek z jasnopopielatymi literami
cyrylicy, oznaczającymi dane
zgrupowanie. Podoficerowie i żołnierze noszą pasy niemieckich sił
zbrojnych, oficerowie brązowe pasy
oficerskie. Często u pasa wieszano szaszkę - kozacką szablę z mosiężną
rękojeścią bez kabłąka, w
czarnej skórzanej pochwie. Bryczesy są szarozielone lub granatowe z
lampasami, a oficerki czarne z
ostrogami na paskach. Na służbie i w czasie wolnym Kozacy noszą burki -
sztywne peleryny z czarnej,
prasowanej sierści wielbłądziej. Burka była spięta pod szyją klamrą.
Podczas jazdy przykrywała konia
od siodła po zad, chroniąc go przed deszczem i zimnem. Duży kaptur,
zwany baszłykiem, miął dwa długie,
wiązane wokół szyi końce, powiewające wokół ramion jak szal. Kozakom
przyznawano także odznaki niemieckie po
wprowadzeniu latem 1942 roku Odznaki za Męstwo i Zasługi dla Ludów
Wschodu.
dy
siedząc prosto jak
świece na swych drobnych, kosmatych i niezwykle wytrzymałych konikach
przejeżdżają drogą krótkim,
"drobionym" kłusem, owiewa ich jakaś aura Wschodu. Komuś z zewnątrz te
koniki mogą wydawać się
brzydkie, ale Kozacy obdarzają je wielką miłością. Zawsze najpierw
myślą o koniu, a dopiero potem o
sobie. Wynajdują dla nich znośne pomieszczenia, a przynajmniej
osłonięte od wiatru zakątki. Nawet w
zrujnowanych wsiach potrafią znaleźć dla koni coś do jedzenia. Kozacy
dzielą się z końmi wszystkim
co mają.
esienią
1943 roku 60% stanu dywizji to Kozacy znad
Donu, Kubania, Tereku oraz z Syberii,
Zabajkala i znad Ussuri; 40% to ochotnicy z obozów jenieckich. Von
Pannwitz czuje się już jak
dowódca wielkich zgrupowań kozackich, które wraz z dywizjami
uformowanymi ze zdobycznych czołgów
sowieckich T 34, posługując się przy tym taktyką kawaleryjsko-pancerną
Rosjan, być może przyczynią
się do przełomu na froncie wschodnim. Kończy się jednak na marzeniach:
12 września 1943 roku do Mławy
dociera dalekopis szefa sztabu generalnego, generała Zeitzlera,
kierujący dywizję kozacką
przeciw-partyzantom Tity do Jugostawii. Gdy wiadomość ta dociera do
Kozaków, zżymają się: wprawdzie
są gotowi oddać życie za Hitlera, ale jeśli tak się ma stać, to niech
to będzie przynajmniej na
własnej ziemi.
kozackim
obozie w Mławie wrze. Nie bez powodu krążą
opinie, że sprytny von Pannwitz
ma "wrodzone wyczucie specyficznej mentalności ludów wschodniej
Europy". Z Berlina spiesznie
zostaje ściągnięty Piotr N. Krasnow, sędziwy generał kozacki dawnej
armii carskiej. Starzec
pojawia się w Mławie w fantazyjnym mundurze, na głowie ma czapkę
niemieckiego generała. U wrót
obozu wita go z pompą i wszelkimi honorami von Pannwitz. Przy dźwiękach
fanfar Krasnow defiluje
przed kompanią honorową. Potem wygłasza do oczarowanych Kozaków
płomienną mowę: "Zasadnicza
sprawa to walka z bolszewizmem! Nie ma tu żadnego znaczenia, gdzie z
nim będziecie walczyć...".
Wizyta kończy się hymnem "Boże chroń cara", który w ramach zgrupowań
Wehrmachtu może rozbrzmiewać
podczas uroczystości oficjalnych jedynie w 1. Dywizji Kozackiej. Wizyta
i mowa Krasnowa zadecydowały
o tym, że w kilka dni później, 25 września, rozpoczyna się wymarsz
Kozaków na Bałkany bez
jakichkolwiek oporów.
rasa
do Jugosławii wiedzie przez Warszawę i
Czechłowację. Dywizja zostaje
rozładowana w rejonie Osijek-Ruma i natychmiast skierowana we
Fruskafora przeciw Ludowej Armii
Wyzwolenia Tity. Tu walki trwają aż do początków listopada 1943 roku, a
potem dywizja zostaje
przeniesiona dalej na zachód, w okolice Brodu nad Sawą. Tereny działań
Kozaków zostają w krótkim
czasie, jak mówiono wtedy w języku urzędowym, "oczyszczone z band". 0
sukcesach kozackich
decyduje ich instynkt walki, umiejętne prowadzenie działań i łatwość, z
jaką poruszają się nawet
po najtrudniejszym terenie. Tam gdzie oddziały niemieckie w walce z
partyzantką Tity są bezradne,
Kozacy nie mają większych problemów. Do ich zadań specjalnych należy
ochrona niezwykle ważnej, bo
jedynej, linii kolejowej, prowadzącej z północy do Sarajewa,
zapewniającej oddziałom niemieckim
zaopatrzenie aż po Grecję. Z kolei Rezerwowy Pułk Kozacki podpułkownika
Stabienowa zostaje
przetransportowany z Mławy do Plateau de Langres we francuskim
departamencie Haute-Marne, gdzie
powierzono mu "zadania ubezpieczające". Kozacy wspierają tu oddziały SS
i policji w walce
z francuskim ruchem oporu, zwracając na siebie uwagę brutalnością
działania.
30 listopada 1944
roku dotychczasowa, złożona z dwóch brygad Dywizja Kozacka zostaje
przekształcona po włączeniu jednej
nowej brygady w 15. Kozacki Korpus Kawalerii, dowodzony przez generała
von Pannwitza. Składa się on
obecnie z 1. i 2. Kozackiej Dywizji Kawalerii oraz obejmującej dwa
pulki Brygady Strzelców "Piastun".
Brygada ta, dowodzona przez pułkownika Kononowa, pozostaje w okolicach
miejscowości Kulina, z zadaniem
ubezpieczania linii kolejowej i głównej drogi prowadzącej do Agram.
Generał von Pannwitz formalnie
podporządkowuje swój 15. Kozacki Korpus Kawalerii SS: zdecydował się na
to, sądząc, że SS może mu
zapewnić lepsze uzupełnianie ubytków w ludziach (dzięki rekrutacji w
podległych SS obozach jenieckich i
lepsze uzbrojenie niż armia. W grudniu 1944 roku Kozacy von Pannwitza
zaczynają strzelać także do swych
rodaków. Na początku 1945 roku, podczas Wszechkozackiego Kongresu w
miejscowości Virovitica w Jugosławi,
generał von Pannwitz został obrany najwyższym atamanem polnym
wszystkich armii kozackich (wsześniej ta
godność zastrzeżona była dla carów). Walczący z Armią Czerwoną i
partyzantką Tity w dalekiej Jugosławii
Kozacy nie mają pojęcia, że ich los został już przesądzony. 10 lutego
bowiem w Jałcie na Krymie
Churchill i Roosevelt postanowili pójść na rękę swemu sprzymierzeńcowi
- Stalinowi i, jak głosił
tekst tajnej klauzuli, "wydalić Związkowi Radzieckiemu wszystkie osoby,
także wbrew ich woli, a
gdy trzeba - to silą, które 1 września 1939 roku były obywatelami
Związku Radzieckiego lub 22 czerwca
1941 roku były żołnierzami Armii Czerwonej i trafiły do niewoli w
mundurach niemieckich lub jako
dobrowolni sprzymierzeńcy Niemców". Później amerykański generał Omar
Bradley powiedział: "Nie sądzę,
aby ci ludzie mieli jeszcze przed sobą jakąś przyszłość".
8 maja wieczorem 15. Kozacki Korpus Kawalerii
dociera w okolice miejscowości Slov i Warasdin. Także wieczorem jeden z
oficerów 1. Dywizji Kozackiej
odbiera telefon od dowództwa 8. Armii Partyzanckiej Tity: Niemcy
skapitulowały i od godziny 23.00 po
stronie niemieckiej nie mogą mieć miejsca żadne przemarsze. 0 godzinie
23.00 von Pannwitz każe stawić
się gotowym do wymarszu oddziałom Kozaków i oznajmia im: "Macie się
przebić do granicy austriackiej
i dotrzeć do armii angielskiej lorda Alexandra". Już kilka tygodni
wcześniej czyniono próby nawiązania
kontaktu z brytyjskim głównodowodzącymącym we Włoszech, marszałkiem
polnym Alexandrem. Zostaje do
niego wystany podpułkownik von Rentelen, który w 1919 roku brał wraz z
ówczesnym kapitanem Alexandrem
udział w walkach przeciw bolszewikom nad Bałtykiem. Ma przypomnieć
marszałkowi o wspólnej przeszłości.
A poza tym "...Kozacy mogliby się okazać przydatni Wielkiej Brytanii w
kwestii "utrzymania angielskich
kolonii". Później do brytyjskiej kwatery głównej zostaje wysłany w celu
przedłożenia tej samej propozycji
jeszcze jeden towarzysz broni marszałka z 1919 roku, rotmistrz von
Gudenus. Ani jednemu, ani drugiemu
nie umożliwiono spotkania z marszałkiem Alexandrem: obaj zostali
skierowani najbliższym transportem
do obozów jenieckich, o czym oczywiście von Pannwitz nie mógł wiedzieć.
takowanym
ze wszystkich stron
Kozakom udaje się jednak we w miarę zwartej grupie przebić i dotrzeć
przez góry na terytorium Austrii.
Wczesnym rankiem 9 maja Kozacy mogą sądzić, że najgorsze już minęło:
około godziny 10.00 dwaj kozaccy
oficerowie natrafiają na straże przednie brytyjskiej 11. Dywizji
Pancernej. Von Pannwitz udaje się
niezwłocznie do angielskiego sztabu dywizji. W kilka godzin później 1.
Dywizja Kozacka posuwa się
wzdłuż drogi Lavamund-Volkermarkt, gdy nagle z naprzeciwka nadjeżdża
kolumna samochodów osobowych.
W pierwszym pojeździe siedzi von Pannwitz, a dalej angielscy
oficerowie. Pułki przerywają marsz
i formują linię. Z pułku do pułku podawany jest rozkaz: "Pierwsza
Kozacka Dywizja Kawalerii - marsz
defiladowy!" Przed von Pannwitzem i oficerami angielskimi pojawia się
korpus trębaczy, a dywizja,
pułk po pułku, defiluje jak za dawnych dobrych czasów przed
zaskoczonymi Anglikami. Po tym wstępie
wzięci do niewoli Kozacy w pierwszych dniach mają wrażenie, że są w
miarę bezpieczni, ponieważ
Anglicy pozostawiają im w obozie sporo swobody. Potem zostają wezwani
do złożenia swej różnorodnej
broni, gdyż "mają zostać wyposażeni w nowe, standardowe modele
angielskie". Ślepo ufający Anglikom
Kozacy oddają broń. Następnie kozaccy oficerowie w liczbie 1475 zostają
zwabieni na zebranie "w celu
omówienia ważnych kwestii" do miejscowości Spittal. Tam zostają
obezwładnieni i wydani Sowietom.
W obozie pod Lienz znajduje się teraz pozbawionych dowództwa 20 000
Kozaków, Kałmuków i wojowników
kaukaskich, po części wraz z rodzinami. Anglicy posługując się
bagnetami i kolbami karabinów
zapędzają ich przemocą na ciężarówki, odwożą na pobliską stację
kolejową i odstawiają do Sowietów.
Rozgrywają się tu apokaliptyczne sceny: kobiety rzucają się wraz z
dziećmi w rwące nurty Drawy,
mężczyźni rozstrzeliwują swe rodziny, a potem siebie. Wielu podcina
sobie tętnice albo wiesza się,
innych - stawiających opór - Anglicy rozstrzeliwują albo zabijają
uderzeniami kolb.
ącznie
w ostatnich
dniach maja z Austrii do Rosji zostaje wywiezionych ponad 50 000
Kozaków - żołnierzy i członków
ich rodzin. Skrupulatni Anglicy robią wszystko, aby jak najlepiej
wywiązać się z danej Stalinowi
obietnicy. W swej gorliwości odstawiają do Rosji także wielu dawnych
rosyjskich emigrantów oraz
niemiecki personel pomocniczy, czyli ludzi, których owo tajemne
porozumienie jałtańskie w ogóle
nie dotyczy. Po przekazaniu Sowietom, von Pannwitz i większość
kozackich oficerów zostają powieszeni.
Gros Kozaków znika na długie lata w kopalniach na Syberii.
Almanaszy
handschar@wp.pl
|
|